Top

Czym jest tożsamość zawodowa? – proste pytanie o niemożliwej odpowiedzi

 

Czy historia nas ożywia, czy my bez końca ożywiamy ją projektując w nią obszary naszej psychiki, które pozostają niezrozumiałe i poza naszym zasięgiem? Pytanie to nabiera wielkiej wagi, gdy myślimy o codziennej pracy psychoterapeutycznej. W pracy psychoterapeuty, w codziennym zastosowaniu psychologii, „osobiste równanie”, osobista relacja do stosowanej wiedzy i technik ma ogromne znaczenie. W racjonalistycznej drugiej połowie XX wieku i w czasach obecnych psychologia próbuje nieustannie poradzić sobie z nierozwiązywalnym kompleksem, dotyczącym tego, czy jest, czy nie jest nauką. Pozostaje on nierozwiązywalny, ponieważ pomimo obiektywizacji, opisów i złożonych modeli, które wypracowaliśmy przez ostatnie ponad sto lat, psychologia jest i pozostaje dyscypliną realizującą się w spotkaniu międzyludzkim, nieuchronnie przechodzącą przez osobiste psychologie osób, które w tym spotkaniu uczestniczą. Osobista psychologia zaś z jednej strony przypomina nam o tym, że psychologia ze swej natury jest dziedziną subiektywną (i poprzez subiektywność realizującą swój największy potencjał, co potwierdzają współczesne doniesienia z dziedziny neuronauki), a z drugiej stawia przed nami pytanie o tożsamość, którego nie jesteśmy w stanie ominąć, jeżeli chcemy wykonywać swoją pracę w sposób prawdziwy i zakorzeniony w intersubiektwynej przestrzeni spotkania z drugim człowiekiem.

 

Czym jest więc tożsamość zawodowa psychologa czy psychoterapeuty? Pytanie to jest z pozoru proste – należymy do jakiejś tam instytucji, czy do jakiegoś stowarzyszenia, jesteśmy terapeutami dorosłych, terapeutami uzależnień, terapeutami dziecięcymi, grupowymi, freudystami, jungistami, terapeutami psychodynamicznymi, Gestalt, rodzinnymi – określenia można mnożyć. Co jednak oznacza użycie konkretnego przymiotnika określającego pytanie o tożsamość zawodową? Najczęściej zawraca nas ono do określonego rozumienia psychiki, do specyficznego podejścia do opisu spotkania z drugim człowiekiem, a przez ten opis zakorzenia nas w historii rozwoju psychologii, kierując naszą uwagę do kluczowych postaci, ich prac nad rozumieniem aktywności psychiki, oraz historii ruchu popularyzującego ich myśl.

 

Proste pytanie o tożsamość rozbudowuje się w tym momencie i rozgałęzia. Z jednej strony osadzenie w określonej historii myśli stanowi rodzaj obecności w tle procesu terapii, czy procesu szkoleniowego, dostarczając mu niezbędnych ram i pomieszczania, z drugiej – niesie ze sobą pewien ładunek tego, co w obrębie tej tradycji jest przyjmowane za znane i określające interakcje w relacji do świata zewnętrznego i wewnętrznego. To określenie czasem zamienia się w wykluczenie (rozumiemy „to” jako „to”, „to” nie jest „tamtym”), a czasem, gdy nie do końca jesteśmy w stanie sformułować swoją tożsamość, przyjmuje formę negatywnej definicji, bo już tak jakoś jest, że dużo łatwiej jest nam powiedzieć, gdy ktoś „źle” myśli, niż sformułować osadzoną w tożsamości własnej definicję zjawiska, które spotykamy.

 

Dynamika ta widoczna jest od samego początku w kształtowaniu się teorii psychologicznych. Tradycyjnie wiemy, że jedne szkoły terapii mają problem z innymi, czy nawet jedne nurty w obrębie jakiejś szkoły zwalczają zaciekle punkty widzenia innych. Mówiąc choćby z własnego podwórka – zgodnie z długoletnią tradycją Jungiści nie rozumieją się z Freudystami i nawzajem (jak przystało na dwie szkoły myśli wyrastające z konfliktu dwóch ważnych postaci obecnych u ich początków), a znów Jungiści rozwojowi będą z przekąsem wyrażać się o archetypowych i vice versa. Czy jednak ten rodzaj wzajemnych niechęci jest odreagowaniem „nieprzepracowanych” konfliktów w obrębie danej grupy (które musielibyśmy dziedziczyć jak majątek po przodkach), czy przestrzenią, w którą projektujemy tajemnicę dotyczącą własnej tożsamości, a która zawiera się w pytaniu: „Dlaczego robię to co robię, kim mnie to czyni i na co ukierunkowuje?”, pozostaje często pytaniem bez odpowiedzi.

 

To co tu piszę odnosi się rzecz jasna nie tylko do tożsamości zawodowej psychologów i terapeutów. Kwestia tożsamości i tego, jak mają się do niej nasze życiowe wybory lokalizuje się gdzieś tam w życiu każdego z nas, przybierając wraz z wiekiem postać naglącej wewnętrznej konieczności. Przychodzi do nas w postaci zaskakujących stanów emocjonalnych, nagłych zawirowań życiowych, w poczuciu utraty sensu, pojawia się w zaskakujących obrazach sennych, doświadczanych objawach, nagłych wzruszeniach, czy silnych uczuciach zawiści, które budzi w nas to co robią inni. Doświadczone w całej swojej głębi zawraca nas w stronę tych, którzy przed nami, naszych przodków – tych z historii krwi i tych z historii myśli.

 

Być może największą sztuką, choć mało obecnie popularną (bo też coraz bardziej lubimy wszystko wiedzieć „na pewno”), jest zdolność do utrzymania pytania o własną tożsamość w postaci otwartej, bez konieczności udzielania na niego raz i na zawsze gotowej odpowiedzi. W tej otwartej, dynamicznej przestrzeni przestajemy być jedynie nazwą wywodzącą się z zestawu określeń świadomości zbiorowej, a zaczynamy powoli doświadczać znaczenia bycia tym, kim już od dawna jesteśmy.

 

 

 

Małgorzata Kalinowska

Analityczka jungowska, tłumaczka, autorka tekstów z zakresu traumy kulturowej, psychoanalitycznego treningu i płynnej nowoczesności.

No Comments

Post a Comment

Simple Share Buttons